Jeszcze kilka lat temu ten kudłaty stworek z szerokim, nieco diabolicznym uśmiechem był niszową figurką artystyczną w Hongkongu. Dziś Labubu stał się globalnym zjawiskiem, obecnym zarówno w luksusowych butikach w Szanghaju, jak i w instagramowych miejscach w Warszawie. Ma dziewięć ostrych zębów, uszy przypominające nietoperza oraz urok, którego trudno racjonalnie wytłumaczyć.

To właśnie irracjonalność jest w tej modzie najpiękniejsza. Nie chodzi o to, że Labubu jest “ładny” w klasycznym sensie. Wręcz przeciwnie. To estetyka ugly-cute w czystej postaci: lekko przerażający, a jednak budzący ciepłe uczucia. W epoce, w której logotypy luksusowych marek krzyczą z czapek i torebek, Labubu krzyczy swoim uśmiechem

Treatonomics: luksus w rozmiarze kieszonkowym

Jeśli kiedykolwiek kupiłaś świeczkę za równowartość trzech obiadów tylko dlatego, że chciałaś sprawić sobie przyjemność, albo drobną biżuterię, żeby poczuć moment luksusu, to intuicyjnie rozumiesz treatonomics. To zjawisko ekonomiści porównują do efektu szminki, czyli tendencji do inwestowania w małe, dostępne przyjemności w czasach niepewności, zamiast w duże dobra luksusowe.

Labubu idealnie wpisuje się w ten schemat. Kupując figurkę za 150 zł, otrzymujesz skondensowaną dawkę statusu: coś, co można pokazać w social mediach, ustawić na półce obok książki o dizajnie i przenieść w torebce jako element stylizacji. To mikro-luksus, który działa jak torebka Hermès w wersji miniaturowej, daje poczucie uczestnictwa w trendzie, bez konieczności wydawania fortuny.

Treatonomics wychodzi jednak daleko poza świat mody. Rozkwitają całe kategorie mikro-przyjemności:

  • perfumy w wersji travel size, które pozwalają poczuć zapach luksusu bez inwestycji w pełny flakon
  • haute couture w miniaturowej formie, jak limitowane figurki od Diora czy Louisa Vuittona
  • designer coffee, czyli kawa sygnowana przez domy mody, kupowana bardziej dla zdjęcia niż dla kofeiny
  • mini-akcesoria streetwearowe, takie jak breloki od Supreme czy mikro-torby Jacquemus, mieszczące jedynie AirPods, ale robiące ogromne wrażenie

Działa to, ponieważ w świecie przeładowanym informacjami i kryzysami, kontrolowany luksus daje poczucie wpływu. Możesz mieć fragment wielkiego świata mody lub popkultury w zasięgu ręki, bez poświęcania miesięcznego budżetu. Labubu i jego konkurenci to esencja tej filozofii: balans pomiędzy zabawką, gadżetem i modowym statementem.

Nowa fala kieszonkowej mody. Co po Labubu?

Labubu wciąż rządzi na półkach, jednak moda nie znosi pustki. Zanim jego dziewięć zębów straci blask, już pojawiają się kolejne mini-fenomeny. Wszystkie łączy jedno: są wystarczająco małe, aby zmieścić się w torebce, ale jednocześnie wystarczająco charakterystyczne, aby opanować feed na Instagramie i TikToku.

Jellycat

Na pierwszy rzut oka to pluszowe owoce, warzywa, bagietki czy garnki z oczkami. Brzmi dziecinnie, dopóki nie zobaczysz bagietki Jellycat obok torebki Bottega Cassette na tygodniu mody w Paryżu. To humorystyczny akcent, który pokazuje dystans, a jednocześnie doskonałe wyczucie trendów.

Squishmallows

Miękkie, poduszkowe stworzenia, które działają jak modowy koc bezpieczeństwa. Z wnętrzarskich kont na Instagramie trafiły prosto do streetwearu. Małe rozmiary stały się dodatkiem do toreb, a większe rekwizytem w sesjach zdjęciowych marek lifestyle’owych.

Tokidoki Blind Boxes

Marka z Włoch w japońskim stylu kawaii. Cukierkowe kolory, zwierzątka w kaskach jednorożców, postaci rodem z anime. Forma blind box sprawia, że każda figurka to modowa niespodzianka. Tokidoki coraz częściej współpracuje z markami streetwearowymi, co zwiastuje jej globalny przełom.

Youtooz

Figurki inspirowane memami, twórcami internetowymi, grami i TikTokiem. To język internetu przeniesiony w świat fizyczny, idealny dla pokolenia Z, które chce pokazać swoje cyfrowe DNA także poza ekranem.

Crybaby

Nowa marka o rosnącej popularności. Jej figurki wyglądają jak dziecięce zabawki z domieszką surrealizmu: pastelowe kolory, łzy w oczach, lekko smutne miny. To melancholijna wersja estetyki ugly-cute.

Mini-luksusy high-fashion

Domy mody wchodzą w świat miniaturowych akcesoriów coraz odważniej. Jacquemus tworzy mikro-torby funkcjonalne tylko w teorii, ale viralowe w praktyce. Louis Vuitton oferuje Nano z klasycznym monogramem, noszonym przez influencerki w zestawach z maxi-lookami. Dior, Prada czy Loewe stawiają na breloki i małe akcesoria, które mogą stać się centrum całej stylizacji.

Wschodzące talizmany kultury internetu

Nowi gracze zdobywają popularność w mediach społecznościowych. Mofy Bear, znany z chińskich livestreamów, już trafia na listy trendwatcherów. Sonny Angel, maleńkie skrzydlate cherubinki popularne w Japonii, zaczynają wychodzić poza Azję. Mini-Pokémon w limitowanych edycjach stają się modowymi gadżetami kolekcjonerskimi.

Mini-fenomeny działają jak kapsułki stylu. Są niewielkie, łatwe do zaprezentowania w sieci, stosunkowo przystępne cenowo na początku i niosą silny ładunek kulturowy. Labubu rozpoczął falę, lecz jej kolejne uderzenia już nadciągają. Nie chodzi tu o zabawki, lecz o mikro-luksusową ekspresję wpisującą się w filozofię Treatonomics.

Moda czy mania?

Z boku wygląda to jak zbiorowa halucynacja: dorośli polujący na pudełka-niespodzianki, wymieniający się figurkami na zamkniętych grupach i płacący czterocyfrowe kwoty za rzadkie edycje. Z perspektywy mody to jednak pokaz siły połączenia estetyki, psychologii i ekonomii.

Czy hype na Labubu i jego następców osłabnie? Być może. Dopóki jednak moda żywi się emocjami, a treatonomics pozwala kupować szczęście w miniaturowym wydaniu, dziewięć zębów Labubu jeszcze długo będzie się do nas szczerzyć z wystaw sklepowych.

fot. AS project / Shutterstock.com