Wejście do wielu nowych mieszkań oznacza spotkanie z niemal tym samym zestawem rozwiązań. Jasne drewno, szara sofa, czarne dodatki, lamele, kuchnia bez uchwytów i dekoracje ustawione dokładnie tak, jak na zapisanej wcześniej inspiracji z mediów społecznościowych. Wnętrza są estetyczne, spójne i fotogeniczne. Coraz częściej brakuje im jednak jednej rzeczy: informacji o tym, kto naprawdę w nich mieszka.

Jasne drewno, szara sofa, czarne dodatki, lamele, kuchnia bez uchwytów i dekoracje ustawione dokładnie tak, jak na zapisanej wcześniej inspiracji z mediów społecznościowych. Wnętrza były estetyczne, spójne i fotogeniczne. Coraz częściej brakowało im jednak jednej rzeczy: informacji o tym, kto naprawdę w nich mieszka. Media społecznościowe całkowicie zmieniły sposób, w jaki urządzamy domy. Nigdy wcześniej dostęp do inspiracji nie był tak prosty. W kilka minut można zobaczyć setki kuchni, łazienek i salonów z całego świata. Można porównać kolory, materiały, układy i gotowe zestawienia. Problem pojawia się wtedy, gdy inspiracja przestaje być punktem wyjścia, a zaczyna pełnić rolę gotowego projektu do skopiowania. W ten sposób powstają wnętrza, które dobrze wyglądają na zdjęciu, ale niewiele mówią o mieszkańcach. Są poprawne, modne i bezpieczne. Po kilku latach zaczynają jednak wyglądać jak zapis konkretnego momentu, który szybko przeminął.

Algorytm lubi to, co już znamy

Platformy społecznościowe pokazują użytkownikom treści podobne do tych, które wcześniej przyciągnęły ich uwagę. Gdy ktoś zapisze kilka minimalistycznych kuchni, po chwili widzi kolejne niemal identyczne realizacje. Powtarzalność zaczyna wyglądać jak potwierdzenie, że właśnie tak powinno wyglądać współczesne wnętrze. Popularność danego rozwiązania nie zawsze wynika jednak z jego funkcjonalności. Często decyduje o niej to, że dobrze prezentuje się na ekranie telefonu. Jednolita zabudowa, puste blaty i ograniczona liczba przedmiotów tworzą czytelny kadr. W codziennym życiu ktoś musi jednak znaleźć miejsce na ekspres do kawy, ładowarki, dokumenty, zabawki, zapasy żywności i wszystkie rzeczy, które zwykle usuwa się przed wykonaniem zdjęcia. Instagramowe wnętrze jest obrazem uporządkowanym i pozbawionym przypadku. Prawdziwy dom działa inaczej. Zmienia się w ciągu dnia, gromadzi przedmioty, dostosowuje do rytmu mieszkańców i nie zawsze wygląda tak samo. Dobry projekt powinien uwzględniać tę zmienność, zamiast walczyć z nią za wszelką cenę.

Modne rozwiązanie nie zawsze jest osobistym wyborem

Kopiowanie trendów często zaczyna się niewinnie. Właściciel mieszkania chce uniknąć błędu, dlatego wybiera rozwiązania już sprawdzone przez innych. Beż wydaje się bezpieczniejszy niż intensywny kolor, popularna lampa mniej ryzykowna niż nietypowy model, a gotowy zestaw mebli łatwiejszy niż indywidualna zabudowa. Po pewnym czasie okazuje się, że wnętrze zostało urządzone zgodnie z oczekiwaniami rynku, ale niekoniecznie z charakterem mieszkańców. Ktoś, kto lubi książki, nie ma na nie miejsca, bo otwarte regały uznano za zbyt chaotyczne. Kolekcja pamiątek pozostaje schowana, ponieważ nie pasuje do minimalistycznej kompozycji. Kolor, który właściciel naprawdę lubi, pojawia się wyłącznie na niewielkiej poduszce, aby nie zakłócić neutralnej palety. Wnętrze nie musi być manifestem ani zbiorem przypadkowych przedmiotów. Powinno jednak pozostawiać miejsce na indywidualność. Dom, w którym nie widać zainteresowań, historii i nawyków właścicieli, może wyglądać elegancko, ale łatwo pomylić go z apartamentem pokazowym.

Powrót do przedmiotów z historią

Zmęczenie sterylnymi aranżacjami sprawia, że coraz więcej osób zaczyna szukać rzeczy mniej idealnych. Do wnętrz wracają stare meble, ceramika wykonywana ręcznie, drewno z widocznym usłojeniem, kamień o nieregularnej strukturze i przedmioty, których nie da się kupić w każdym sklepie. Nie chodzi o odtwarzanie stylu retro ani zapełnianie mieszkania przypadkowymi starociami. Wartość takich elementów wynika z ich autentyczności. Stół po renowacji, obraz znaleziony na targu, fotel odziedziczony po dziadkach czy ręcznie wykonana lampa wprowadzają do wnętrza warstwę, której nie da się uzyskać poprzez zakup całej aranżacji z jednego katalogu. Materiały naturalne również nie muszą przez cały czas wyglądać jak nowe. Drewno może zmieniać kolor, skóra nabierać śladów użytkowania, a metal pokrywać się delikatną patyną. Wnętrze przestaje być wtedy nieruchomą kompozycją, a zaczyna starzeć się razem z mieszkańcami.

Indywidualność wymaga większej odwagi

Projektowanie wnętrza z charakterem jest trudniejsze niż odtworzenie popularnej aranżacji. Trzeba zdecydować, które inspiracje rzeczywiście pasują do stylu życia mieszkańców, a które są atrakcyjne wyłącznie na zdjęciu. Należy też połączyć elementy pochodzące z różnych źródeł tak, aby nie powstał wizualny chaos. W tym miejscu znaczenie ma praca projektanta. Jego rolą nie jest narzucenie klientowi rozpoznawalnego stylu, lecz przełożenie potrzeb, przyzwyczajeń i osobistych wyborów na spójną przestrzeń. EMTE.Studio tworzy projekty dopasowane do konkretnych użytkowników, uwzględniając zarówno funkcjonalność, jak i indywidualne detale, materiały oraz rozwiązania stolarskie. Dobry projekt może połączyć nowoczesną zabudowę z meblem odziedziczonym po rodzinie, odważny kolor z neutralną bazą albo prostą architekturę z kolekcją sztuki i pamiątek. Nie chodzi o to, aby każdy element przyciągał uwagę. Wystarczy, że całość nie wygląda jak bezosobowy zestaw wybrany przez algorytm.

Dom nie musi wyglądać dobrze z każdego miejsca

Media społecznościowe nauczyły nas patrzenia na wnętrze jak na serię kadrów. Sofa musi dobrze wyglądać na tle ściany, stół powinien tworzyć kompozycję z lampą, a półka nie może zawierać zbyt wielu przedmiotów. Tymczasem przestrzeń odbieramy nie tylko wzrokiem. Liczy się również wygoda, światło, akustyka, faktura materiałów i sposób, w jaki poruszamy się między pomieszczeniami. Czasem najlepsze rozwiązanie nie jest najbardziej efektowne na fotografii. Dodatkowa szafa może zaburzyć idealną symetrię, ale uwolnić mieszkanie od ciągłego bałaganu. Duży regał może zdominować ścianę, lecz dla osoby, która czyta codziennie, będzie ważniejszy niż dekoracyjny panel. Stary fotel może nie pasować do katalogowej stylizacji, a jednocześnie stać się najbardziej lubianym miejscem w całym domu. Projektowanie powinno więc zaczynać się od codziennego doświadczenia, a nie od pytania, jak wnętrze będzie wyglądało na ekranie.

Najlepsze wnętrza nie powstają z jednego trendu

Trendy mogą być użyteczne. Pokazują nowe materiały, rozwiązania technologiczne i sposoby organizacji przestrzeni. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujemy je jak obowiązujący zestaw zasad. Dom urządzony wyłącznie według aktualnej mody szybko traci świeżość, ponieważ kolejny sezon przynosi inne kolory, formy i dekoracje. Wnętrze zbudowane na potrzebach mieszkańców starzeje się inaczej. Może się zmieniać, przyjmować nowe przedmioty i kolejne warstwy historii. Nie wymaga całkowitej wymiany wyposażenia tylko dlatego, że algorytm zaczął promować nowy styl. Być może właśnie dlatego zaczynamy odchodzić od mieszkań, które wyglądają jak idealne wizualizacje. Coraz bardziej interesują nas przestrzenie prawdziwe, osobiste i niedoskonałe. Takie, w których widać nie tylko rękę projektanta, ale przede wszystkim życie właścicieli.